Zaległości na hipotece + inne długi — czy upadłość konsumencka w ogóle ma sens?
Od kilku miesięcy mam mocno nierówne wpływy (B2B) i zaczęły się opóźnienia na racie hipoteki, a do tego doszły dwie karty i jedna pożyczka, które „ratowały” płynność. Z branży finansowej jestem raczej praktykiem, ale pierwszy raz mam temat tak blisko siebie i nie chcę wpaść w spiralę, gdzie refinansowanie goni refinansowanie. Najbardziej mnie interesuje, czy przy hipotece da się realnie przejść przez upadłość konsumencką bez automatycznej utraty mieszkania, czy to w praktyce prawie zawsze kończy się sprzedażą i wynajmem. Dla uporządkowania podstaw przeczytałem Upadłość konsumencka - co to jest i na czym polega? i mam wrażenie, że teoria swoje, a bank i syndyk swoje. Jeśli ktoś przerabiał podobny układ (hipoteka + kilka innych zobowiązań), to będę wdzięczny za podpowiedź, na co uważać na starcie i jakie są najczęstsze miny.