Upadłość konsumencka a kredyt hipoteczny w przyszłości — jak bank na to patrzy?
Mam temat z życia: osoba z sensownym dochodem chce w perspektywie 2–3 lat podejść do kredytu hipotecznego, ale teraz ciągną się po niej stare chwilówki i karty, przez co BIK leży. Zastanawia się nad upadłością konsumencką, tylko boi się, że to definitywnie zamknie drogę do hipoteki na długie lata. Jak to wygląda w praktyce: czy banki traktują taką historię jak „czerwoną kartkę” niezależnie od czasu, czy da się wrócić do normalnej zdolności po odbudowie historii? Druga rzecz: czy w trakcie postępowania w ogóle ma sens odkładać na wkład własny, czy takie środki mogą zostać „zabrane” jako majątek? Trafiłam na opis tematu Jak wyjść z długów dzięki upadłości konsumenckiej? i fajnie to porządkuje, ale jestem ciekawa Waszych doświadczeń i co realnie byście doradzili przy planie na hipotekę.